Sunday, 05.08.2007
Czas leci, człowiek odżywa, regeneruje siły...
Z ostatniej partii w 66 pozostały tylko wspomnienia, co prawda graliśmy jeszcze raz, ale za bardzo nie wiem dlaczego, bo nie którym się nie chciało. No cóż na próżno była moja euforia.
Za to z żoną zaszaleliśmy i wybraliśmy się na plażę. Wziąłem do plecaka 4 małe zimniutkie piwka i wygrzewaliśmy się na słoneczku. W promieniu kilku metrów byłem tylko ja i 4 dziewczyny toples. Fajnie no nie?
Zdecydowanie nabieram sił do życia, odczuwam pełną regenerację. Potrzebowałem na to cały miesiąc, jak widać byłem bardzo zmęczony. Teraz wpadają mi do głowy nowe pomysły i plany do realizowania.
Coraz bardziej zaczyna mnie drażnić czarna cześć Hiszpanii. Nie chodzi mi tu o Marokańczyków sprzedających nielegalnie po ulicach, a o wszechobecne gówna. Psie. Ja rozumiem, że w tej betonowej dżungli nie ma za dużo zielenii, ale to co sie spotyka na chodnikach i do tego wygrzewające się na słoneczku, to duża przesada, której tu nie zaakceptuję.
© 2007-2009 Daniel Stalica